Małe  Karpaty  stanowią najbardziej wysunięte na południowy zachód pasmo Centralnych Karpat Zachodnich.  Zaczynają się przy Bratysławie, a kończą  w okolicach Nowego Miasta nad Wagiem.  My nie doszłyśmy do Nowego Miasta, skręciliśmy wcześniej,  żeby móc wejść na Povazsky Inovec.
Co  możemy  powiedzieć o naszych doświadczeniach po przejściu  Małych  Karpat? 
Na pewno są ośrodkiem turystyki rowerowej.  Większość szlaków turystycznych pokrywa się ze świetnie utrzymywanymi ścieżkami
rowerowymi. Dla amatorów górskich rowerów to raj. Dla turystów pieszych troszkę mniej, bo nieustannie muszą uważać na pędzących z różnych stron rowerzystów, a przecież górskie rowery dzwonków nie mają.  
A w okolicach Pezinoku..- Pezinockiej Baby  zimą na pewno szaleją narciarze.  Górki niewysokie, ale potrafią pieszym i zmęczonym wędrowcom dać w  kość. Głównym szlakiem Małych Karpat jest szlak czerwony tak zwana  Magistrala Stefanika i  nim się przeważnie poruszałyśmy. Ponieważ górki są niskie w większości idzie się lasem i widoków, przynajmniej w okolicach Bratysławy, jest mało.
Im  dalej na północ tym bardziej zmienia się wygląd gór. Pojawiają się w wapienne skały i strome  podejścia,  a potem, mniej więcej w okolicy Dobrej Wody,  piękne górskie łąki. 
Natomiast dużą bolączką jest fakt, że czerwony szlak wiedzie szczytami  i rzadko schodzi się do cywilizacji. Trudno więc uzupełnić zapasy. W naszym przypadku, przede wszystkim zapasy wody. Na trasie rzadko widuję się cieki wodne, kilka razy miałyśmy  wrażenie,  że będzie duży problem z utrzymaniem odpowiedniego nawodnienia, ale ratowała nas intuicja kobieca . Czuliśmy, że w tę stronę może być źródło i po przejściu paru metrów rzeczywiście było. Naszą szansę na przeżycie  zwiększały  skąpo rozsiane letniskowe domki,  a właściwie ich właściciele, którzy  byli na miejscu i nigdy nie odmawiali  napełnienia pustych  butelek wodą pitną.
Zobaczymy jakie doświadczenia przyniesie nam Povazsky Inovec.

Postanowiłyśmy, że będziemy każdy  zakończony odcinek pasm górskich dedykować.  Po przejściu.  Bo jak się nie uda  to adresat może się poczuć urażony.
Pierwsze pasmo dedykujemy śp. Robertowi Roszakowi,  który był jednym z pierwszych ludzi wierzących, że stać nas na realizację naszego marzenia i  przyjście przez Łuk Karpat.  Niestety nie doczekał naszego wyjścia. Złośliwy nowotwór zmiótł go w kilka tygodni. A nam dał świadomość,  że nie warto  odkładać  realizacji swoich marzeń.

 

Małe Karpaty

30 czerwca 2020

LukKarpat.pl

  1. pl
  2. en
  3. de
  4. uk
  5. ru

Copyright LukKarpat.pl  2019